Testuję już trzeci rodzaj diety. Pierwsza była Vitalia, na początku też było OK ale pojawiały się jakieś dziwne zestawienia posiłków np kanapka z tartą marchewką, raz zaryzykowałam i to nie było coś do czego chętnie się wraca. Nie wspomnę tu o wzroku ludzi w pracy spoglądających na mnie ukradkiem. Takich rzeczy było więcej ale już nie pamiętam.
Druga była "prawdziwa" dieta od dietetyka, z wizytami ważeniem, mierzeniem i było super. Przepisy mam do dzisiaj. Ale znudziłam się, największym problemem było dla mnie wymienianie produktów bo nie zawsze w sklepach jest brukselka czy cukinia. Niestety mieszkam na wsi i dla mnie zdobywanie wydawałoby się NORMALNYCH rzeczy było nie lada wyczynem. A nie mając aplikacji w telefonie szybko proponującej zamienniki i ilości kupowałam na oko albo co popadnie. Potem okazywało się że nie mam wystarczającej ilości lub jest czegoś za dużo.
Teraz weszłam w program dietmap zobaczymy jak będzie działać. Mam aplikację na telefonie więc nawet w sklepie mogę szybko sprawdzić co na co mogę wymienić gdybym czegoś nie mogła dostać.
Na koniec dodam jeszcze moją aktywność z dwóch ostatnich dni:
Wczoraj natomiast była gimnastyka, ostatnio na tapecie jest skalpel Chodakowskiej. (40 minut)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz